Oleśnica ma nowego burmistrza. Został nim Pan Adam
Horbacz.
Oficjalne wyniki obu kandydatów na burmistrza to:
Adam Horbacz - 6622 osób (61,60% głosujących),
Michał Kołaciński - 4128 głosów (38,40% głosujących).
Obu Panom gratulujemy poparcia oleśniczan i walki fair play.
Panu Michałowi życzymy dalszej owocnej pracy w Radzie Miasta
Oleśnicy.
Panu Adamowi życzymy owocnej pracy jako burmistrza, pamiętając,
że Oleśnica jest jedna i że jest burmistrzem wszystkich
oleśniczan bez względu na to, kto na kogo głosował. Wsłuchiwanie
się w głos oleśniczan jest dobrym kierunkiem. Mamy nadzieję, że
ten kierunek zostanie utrzymany przez całą kadencję, a zmiany w
Oleśnicy będą już tylko na lepsze.
Kandydat na burmistrza Oleśnicy, Michał Kołaciński, napisał na swoim profilu na Facebooku:
"Drodzy Oleśniczanie,
w związku z odrzuceniem zaproszenia przez mojego kontrkandydata do udziału w debacie będę dla Was dostępny podczas transmisji na żywo na Facebooku:
18 kwietnia 2024
19:00 - 20:00
Podczas rozmów z Wami daliście mi jasno do zrozumienia, że istnieją kwestie istotne dla Was i innych Oleśniczan, o których nie mówiono podczas kampanii. Dlatego, zapraszam do zadawania pytań tutaj pod tym postem lub przesyłając je na adres e-mail olesnicarazem@gmail.com
*Na wasze pytania czekamy do 18 kwietnia do godziny 18:00 ".
Kandydat na burmistrza Oleśnicy 2024-2029, Michał Kołaciński, wraz z
kandydatami na radnych w Okręgu nr 1, w dniu 9 marca 2024 roku spotkali się
z mieszkańcami w parku przy ul. Spacerowej w Oleśnicy, aby przy kawie i
ciastku porozmawiać z nimi o ważnych dla nich sprawach.
Kandydat na burmistrza Oleśnicy 2024-2029, Michał Kołaciński, wraz z
kandydatami na radnych w Okręgu nr 2 w dniu 24 lutego 2024 roku spotkali się
z mieszkańcami w Parku Mikołaja Kopernika w Oleśnicy, aby przy kawie i
ciastku porozmawiać z nimi o ważnych dla nich sprawach.
Podczas XLI sesji Rady Miasta Oleśnicy VIII kadencji w dniu 28 kwietnia 2022
roku radny Kazimierz Karpienko (były członek PZPR, obecnie członek PiS)
przeczytał oświadczenie, w którym odniósł się do wypowiedzi radnego Roberta
Sarny z poprzedniej sesji Rady Miasta. Oświadczenie sprowokowało dyskusję, do
której włączyli się inni radni.
Jest to już kolejne wystąpienie radnego Karpienki skierowane personalnie do
innego radnego. Radny Karpienko w podobnym tonie rozliczył już radnego Pawła
Bielańskiego i Michała Kołacińskiego. Kto następny znajdzie się na celowniku
radnego? I czy rzeczywiście do tego służy Rada Miasta? Jakież to dobro wynika
z tego dla mieszkańców Oleśnicy?
Oto treść oświadczenia radnego Kazimierza Karpienki:
"Oświadczenie w sprawie wystąpienia radnego Roberta Sarny na sesji w dniu 31 marca 2022 roku
W trakcie 40. sesji Rady Miasta Oleśnicy w dniu 31 marca 2022 roku
stałem się obiektem personalnego ataku radnego Roberta Sarny. Chciałbym
się odnieść do tej werbalnej napaści.
Pierwszy jej aspekt to próba wmówienia opinii publicznej, że rzekomo
„obraziłem kobietę”. Odbieram to jako rozpaczliwą próbę ciągnięcia wątku
schronu i pewnej fundacji, co stanowi realizację planu osłabiania mojej
pozycji politycznej wyznaczonego radnemu Sarnie przez pewnych dwóch
radnych.
Oświadczam, że nikogo nie obraziłem. Odniosłem się do powszechnie
nagłośnionego przez rodzinę prezes fundacji, policję i media faktu,
rzutującego na działalność i wiarygodność organizacji starającej się
niedawno o nieruchomość będącą w mojej administracji jako prezesa
Rodzinnego Ogrodu Działkowego. Wcześniej byłem przysłowiowym „czarnym
ludem” w publicznych wystąpieniach tej pani.
Mój szacunek do kobiet jest powszechnie znany i nie pan Sarna będzie arbitrem w tym zakresie.
Drugi aspekt to publiczne podanie przez radnego Sarnę moich danych
osobowych, co stanowiło – nie tylko w moim odczuciu – naruszenie
obowiązujących przepisów. Numer dowodu osobistego, adres, imiona
rodziców – to są dane, z którymi niekoniecznie chcę się obnosić. Sprawa
ta będzie jednak toczyć się w odrębnym trybie.
Trzeci aspekt to ogłoszenie przez Roberta Sarnę Oleśnicy i całemu
światu, że byłem członkiem PZPR. Radny poinformował o tym tak, jakby
dokonał odkrycia prochu. Sęk w tym, że jest on dawno wymyślony.
Nigdy nie ukrywałem swojej przynależności do wspomnianej partii w
czasach PRL-u. W 2. numerze nieistniejącego już tygodnika „Kurier
Oleśnicki” z 4 października 1991 roku opublikowano wywiad ze mną jako
radnym. Redaktorzy Andrzej Szachnowski i Andrzej Makarczuk powiedzieli w
nim: „Należał Pan do PZPR”. Moja odpowiedź brzmiała: „Tak. Oczywiście”.
To było 31 lat temu. I co Pan na to Panie Sarna?
Stwierdził Pan na sesji – cytuję: „Pan Kazimierz dwukrotnie mówił na
sesjach, że nie był członkiem PZPR. Okłamał pan radnych i mieszkańców”.
Ponadto nazwał mnie Pan „kłamczuszkiem”.
Już po Pana wystąpieniu zaprzeczyłem, żebym składał tego rodzaju
oświadczenia na sesjach. Teraz mogę to tylko stanowczo powtórzyć. Byłoby
nieroztropne z mojej strony, gdybym składał takie deklaracje, skoro w
publicznym wywiadzie oświadczyłem co innego.
Panie radny Sarna, ktoś Pana pokierował w ślepy zaułek, a kto – możemy się domyślać, ale o tym za chwilę.
Pana „wytropienie” mojej rzekomo ukrywanej przynależności do PZPR jest
dość zabawne w kontekście historii Polski i biografii Polaków. Odnoszę
wrażenie, że Pańska wiedza jest dość ograniczona.
Czy Pan wie, że do PZPR należeli między innymi: działacze późniejszej
opozycji demokratycznej Joanna Duda-Gwiazda, Jacek Kuroń, Bogdan Lis,
Walerian Pańko, Ludwika Wujec, a także reżyserzy Kazimierz Dejmek i
Jerzy Kawalerowicz, literaci Konstanty Ildefons Gałczyński, Jerzy Pilch,
satyrycy Jeremi Przybora, Jan Pietrzak, Marcin Wolski, komentator
sportowy Tomasz Hopfer, sędzia piłkarski Michał Listkiewicz, bokser
Jerzy Kulej, aktorzy Kazimierz Kaczor, Jerzy Trela, dziennikarz Bogusław
Wołoszański? Rozumiem, że dla Pana są to ludzie skończeni i niegodni
piastować nawet funkcji radnego w małym mieście...
A jak się Pan pogodzi z wiedzą, którą teraz Panu przekazuję, że byli
członkowie PZPR są w gronie autorytetów i działaczy Platformy
Obywatelskiej, którą Pan reprezentuje? Mam na myśli na przykład Leszka
Balcerowicza, Bronisława Geremka, Andrzeja Rzeplińskiego, europosła
Dariusza Rosatiego, posłów PO Leszka Korzeniowskiego, Mirona Sycza,
Bożenę Sławiak, Mariana Czerwińskiego, a także Tomasz Nałęcza – doradcę
prezydenta Komorowskiego, Zbigniewa Ćwiąkalskiego i Barbarę Kudrycką –
ministrów w rządzie Donalda Tuska. Tę listę można ciągnąć w
nieskończoność. I tylko nie wiem, co Pan jeszcze robi w Platformie
Obywatelskiej.
Pan powinien zapisać się w końcu do Oleśnicy Razem i już jawnie
realizować dyrektywy „niezłomnych” polityków lokalnych. Ich praca nad
Panem zaczęła przynosić efekty. Jeden urabia Pana na wycieczkach
rowerowych, drugi na meczach piłkarskich. Osiągnęli to, co chcieli –
Sarna dał się podpuścić i zaatakował Karpienkę. I tak oto stał się Pan
politycznym zającem. Marna to rola na tej naszej oleśnickiej scenie.
Co mogę Panu radzić? Niech Pan się zajmie swoją osobą. Obserwuję z
rozbawieniem, że ma Pan z tym pewien problem. Miał Pan zostać
kierownikiem w MGK, ale pierwszego dnia się Pan rozchorował. Objawił się
Pan w Starostwie Powiatowym, ale też na krótko. Podobnie krótka była
Pana kariera jako przewodniczącego Rady Miasta Oleśnicy. Chciał Pan
zostać burmistrzem Bierutowa, ale bez skutku. Z Pana pozycją w
Platformie Obywatelskiej jest też cieniutko. Zresztą stale macie w tej
partii na szczeblu lokalnym jakiś bałagan. Trzeba koła rozwiązywać,
ustalać, kto rzeczywiście pełni funkcję, rozsądzać bijatyki pomiędzy
członkami, powtarzać wewnętrzne wybory.
A Pan, zamiast pracować dla swojej partii, prawdopodobnie stał się
przekaźnikiem i narzędziem w rękach panów z jakiejś organizacji. I kiedy
oni już dostali ode mnie należne odpowiedzi na swoje ataki, teraz
wystawili na pierwszą linię Pana. Jak to dla Pana wypadło, niech ocenią
oleśniczanie.
Na koniec życzę Panu powodzenia w dziele lustracji mojej skromnej osoby.
Taka jest moja opinia i ocena wydarzenia, do którego się odniosłem.
Kazimierz Karpienko Radny Rady Miasta Oleśnicy".
Jak ujawniła "Panorama Oleśnicka" Nr 41 z 12 października 2021 roku, Andrzej Sowa, koordynator kampanii wyborczej Jana Bronsia w ostatnich wyborach (2018), zeznał, że podstawą do tego, żeby dokonać zmiany na stanowisku sekretarza miasta było głębokie przekonanie Jana Bronsia o tym, że Zbigniew Rybak go zdradził, ponieważ za bardzo współpracował z jego politycznym oponentem, poprzednim burmistrzem Michałem Kołacińskim:
"Innych powodów nie było. [...] Merytorycznych żadnych przesłanek jego zwolnienia ja nigdy nie słyszałem, zresztą obawiam się, że trudno by takowe znaleźć" - powiedział w sądzie Andrzej Sowa.
"Panorama Oleśnicka" Nr 41, 12-18 października 2021
"Panorama Oleśnicka" Nr 41, 12-18 października 2021, s. 3.
Jednak nie dało się Zbigniewa Rybaka tak po prostu zwolnić, ponieważ okazało się, że należy do związku zawodowego. Andrzej Sowa otrzymał wtedy, z prawdopodobnym naruszeniem prawa, od Marii Susidko i Edyty Małys-Niczypor dokumenty potwierdzające fakt przynależności Zbigniewa Rybaka do związku zawodowego.
Jan Bronś był jednak zdeterminowany, aby zwolnić Pana Rybaka. Stąd pomysł zwolnienia DYSCYPLINARNEGO. Był to już ostatni dzwonek na usunięcie go raz na zawsze z ratusza, ponieważ lada chwila Pan Zbigniew Rybak znalazłby się, wg przepisów prawa pracy, w okresie ochronnym i już nie można by było go zwolnić.
Natomiast wiemy od jednej z osób należących do najbliższych zaufanych współpracowników Jana Bronsia, że rozważania o zwolnieniu Zbigniewa Rybaka dręczyły go już kilka lat wcześniej. Nie przybrały wtedy jednak realnych kształtów, ponieważ zostały gwałtownie przerwane wygraną Michała Kołacińskiego w wyborach na burmistrza.
Finisz sprawy ex-sekretarza miasta Zbigniewa Rybak zbliża się już wielkimi krokami. Planowo sprawa ma się zakończyć w połowie grudnia br. Natomiast wyrok ma zostać ogłoszony tuż po Nowym Roku.
Podczas XXII sesji Rady Miasta Oleśnicy VIII kadencji z 24 września 2020 roku
w miejsce Damiana Siedleckiego na przewodniczącego komisji budżetu i
infrastruktury Rady Miasta Oleśnicy powołano Marka Kamaszyło.
Fragmenty XXII sesji Rady Miasta Oleśnicy VIII kadencji z 24 września 2020
roku.
Oleśnicki Ruch Samorządowy (dawniej Klub Jana Bronsia) złożył wniosek o
odwołanie Damiana Siedleckiego z funkcji przewodniczącego komisji budżetu i
infrastruktury Rady Miasta Oleśnicy. Jako uzasadnienie podano "utratę
zaufania".
W obronie takiego uzasadnienia stanął radny Kazimierz Karpienko, do niedawna
związany z Klubem radnych Oleśnica Razem, dziś wierny i oddany koalicjant
Klubu radnych związanego ściśle z Janem Bronsiem. Powiedział m.in.:
"Ten wniosek o jego [Damiana Siedleckiego] odwołanie złożył Oleśnicki Ruch
Samorządowy, złożyli jego koledzy, którzy w kampanii wyborczej razem tą władzę
zdobywali i wydarzyły się różne rzeczy, które się wydarzyły i w związku z tym,
jeśli ci koledzy uznali, że on utracił w ich oczach zaufanie, no więc mają do
tego prawo - jest to prawo demokracji, że można dokonywać wyborów wszelakich,
zgodnie z obowiązującym prawem i my takie prawo jak statut gminy mamy. Radni
Oleśnickiego Ruchu Samorządowego mają do tego pełne prawo. W związku z tym
jest jak jest i zgodnie z tym, że nic się nie dzieje wbrew prawu i nikt nikomu
nie wyrządza szkody, bo każdy z nas może być powołany i odwołany. Tak mówi
statut".
Szkoda, że pan radny Karpienko nie wytłumaczył tego Aleksandrowi
Chrzanowskiemu, który podczas XIX sesji Rady Miasta (05.06.2020) został
odwołany z funkcji przewodniczącego Rady Miasta większością głosów i
ostentacyjnie postawił się w pozycji skrzywdzonej ofiary, która musi zdobyć
się na heroiczny akt wybaczenia swoim oprawcom tej wielkiej krzywdy, jaką mu
wyrządzono odwołując go ze stanowiska, poprzez które sprawował swoją władzę.
Powiedział wtedy m.in.: "Widać musiałem ponieść konsekwencje. Czego? Nie
wiem... (...) W myśl mojej wiary chrześcijańskiej kamienia nie podniosę". Podczas obecnej sesji Paweł Bielański przypomniał te słowa i podważył ich prawdziwość. Aleksander Chrzanowski odpowiedział na to (zob. nagranie, minuta 11:37): "Powiedziałem, co powiedziałem. I w imię moich wartości chrześcijańskich ja po prostu WYBACZYŁEM wszystkim panom, którzy PRZECIWKO MNIE złożyli wniosek o odwołanie. I również panu, i również panu Pawłowi [Leszczyłowskiemu]".
Po wystąpieniu Kazimierza Karpienki głos zabrał Damian Siedlecki, składając
oświadczenie wraz z rezygnacją z funkcji przewodniczącego komisji budżetu i
infrastruktury. Zażądał także sprostowania i przeprosin ze strony Jana
Bronsia za słowa opublikowane na Facebooku. Całość oświadczenia wysłuchają Państwo w powyższym nagraniu.
Fragmenty XXII sesji Rady Miasta Oleśnicy VIII kadencji z 24 września 2020
roku.
Radny Michał Kołaciński powiedział, że "Klub Oleśnica Razem nie będzie
zgłaszał kandydata na wiceprzewodniczącego. Natomiast apelujemy do członków Klubu
Oleśnickiego Ruchu Samorządowego o zgłoszenie innego kandydata niż pan
Wojciech Bartnik. (...) Uzasadnię to w ten prosty sposób, że - nawiązując do
tego uzasadnienia waszego przy odwołaniu pana Pawła Leszczyłowskiego o
utraconym zaufaniu - my również znamy pana Wojciecha Bartnika jako doskonałego
uczestnika życia publicznego, oczywiście mega osiągnięcia sportowe, oczywiście
jest to frontman religijny, jest to inicjator wielu przedsięwzięć w naszym
mieście. Natomiast pan radny BARTNIK MA DRUGĄ TWARZ - osoby NOTORYCZNIE
ZDRADZAJĄCEJ swoje środowisko polityczne, swoich kolegów, koleżanki, jak
również i SWOICH WYBORCÓW. Zmienia tak często swoje poglądy i przynależności
polityczne, że to bardziej charakterystyczne dla ikony gimnastyki
artystycznej, a nie boksera. W związku z czym, nawiązując jeszcze raz do tego
zaufania, my tego zaufania Wojciechowi Bartnikowi udzielić nie zamierzamy.
Jeśli Państwo nie zgłosicie innego kandydata na wiceprzewodniczącego Rady,
Klub Oleśnica Razem również w tym głosowaniu nie będzie brał udziału".
Głos w dyskusji zabrał Paweł Bielański, który powiedział:
"Za chwilę w kolejnym punkcie będzie zmieniany po raz kolejny w tej kadencji
statut Gminy Miasta Oleśnicy. My jako Oleśnica Razem stoimy konsekwentnie na
stanowisku, że funkcja dwóch wiceprzewodniczących Rady Miasta jest to zbędny
wydatek oleśnickich podatników. Te 500 złotych dodatku funkcyjnego, to też
jest taka cena wiarygodności, jaką tutaj Rada podejmuje, a to jest decyzja
oczywiście polityczna. Ale z punktu takiego finansowego i funkcjonowania samej
Rady, to doskonale Państwo widzą po niemal dwóch latach, jak ta Rada
funkcjonuje. Dzisiaj wiceprzewodniczący, który pomaga panu przewodniczącemu,
nie zabrał jeszcze nawet głosu na sesji, tak że tutaj generalnie nie ma
potrzeby, żeby dwóch przewodniczących funkcjonowało. My to podkreślaliśmy.
Można realnie było oszczędzić konkretne pieniądze na funkcjonowanie samej
Rady, a to jest nie bez znaczenia, bo to też wiemy jaka jest sytuacja
kryzysowa, że te finanse miasta... trzeba rygor trzymać, a tutaj sami radni od
siebie nie potrafią wydobyć takiego gestu. Tak że powtórzę: dwóch
wiceprzewodniczących Rady Miasta to jest zbędny wydatek".
Aleksander Chrzanowski wykorzystał okazję, aby wytknąć radnym Oleśnicy
Razem, że "niestety" nie oddali swoich diet na szpital "w ramach pomocy na
COVID", w porównaniu z pozostałymi radnymi, którzy to uczynili. Jednak gdy
zobaczył, że rękę podniósł radny Michał Kołaciński, zaczął się wycofywać i
powiedział: "Nie, nie, ja już wyjaśnię, że wy w inny sposób zrobiliście..."
[Przyp. Redakcji: Członkowie Klubu radnych Oleśnica Razem wpłacili po 200 złotych na Służby Ratownicze. Ponadto zaangażowali się w stałą pomoc seniorom w codziennych sprawunkach, aby chronić osoby najbardziej narażone na zachorowanie. Pytanie: Który dar jest większy - jednorazowa wpłata, którą można się pochwalić i używać do wywyższania się nad innymi, czy niezauważalne dla postronnych ciche codzienne dawanie siebie z miłością i troskliwością o najsłabszych?]
Paweł Bielański odniósł się do słów Aleksandra Chrzanowskiego:
"Co do pana opinii o datku na szpitale bądź w innej formie, to są pieniądze
radnych, radni decydują w jaki sposób je wydatkują, a wy sięgacie w tym
momencie do kieszeni podatników. To, że ja pieniądze przekażę na ten cel
charytatywny czy na inny, to jest moja, że tak powiem gestia, a wy w tej
chwili sięgacie głębiej do kieszeni podatników i za chwilę jeszcze głębiej
sięgniecie, bo powołacie kolejna komisję, która również będzie kosztować. To,
co powiedziałem, tutaj nic innego się nie wydarzyło, tylko to jest swego
rodzaju deal polityczny i ten deal polityczny kosztuje 500 złotych".
Głos zabrał wiceprzewodniczący Jacek Malczewski, który nawiązał do
poprzedniej wypowiedzi Pawła Bielańskiego:
"Paweł, ja nie muszę się odzywać. Odzywam się, kiedy trzeba. I wiesz co? Nie
trzeba być głośnym, ale słuchanym. ZAPAMIĘTAJ TO SOBIE".
Fragmenty XXII sesji Rady Miasta Oleśnicy VIII kadencji z 24 września 2020
roku.
Jako pierwszy, głos w sprawie zabrał radny Michał Kołaciński:
"Szanowny Panie przewodniczący,
uchwała jest o tyle istotna, że tutaj mamy do czynienia z ważnym stanowiskiem
samorządowym. Nie mamy możliwości zapoznania się z uzasadnieniem, ponieważ
jednozdaniowe uzasadnienie, że nastąpiła utrata zaufania, nic nam nie mówi.
Chcielibyśmy poznać uzasadnienie do tej uchwały. Może projektodawca uchwały
podzieli się z nami swoimi przemyśleniami, o jakie zaufanie chodzi: czy to
jest zaufanie kolegów z klubu - to jest już inny klub, więc chyba nie - czy to
jest zaufanie kolegów z koalicji, czy zaufanie wyborców? Jaka jest przyczyna
wniosku o odwołanie wiceprzewodniczącego, pana Pawła Leszczyłowskiego?"
Przewodniczący Rady Miasta, Aleksander Chrzanowski odpowiedział:
"Panie Michale Kołaciński,
Uzasadnienie jest takie, jakie jest napisane, czyli utrata zaufania w ujęciu
szeroko pojętym, i KAŻDY MA PRAWO TUTAJ SOBIE DOMYŚLAĆ SIĘ. Utrata zaufania to
jest po prostu niemożliwość dalszej współpracy".
Michał Kołaciński na to:
"Wobec tego my tego typu argumentacji kompletnie nie uznajemy, nie przyjmujemy
do wiadomości, ponieważ ona nic nie znaczy - znaczy wszystko, czyli znaczy
nic. Klub Oleśnica Razem nie będzie uczestniczył w głosowaniu".
W dalszej części dyskusji, wobec nacisków ze strony radnych
Klubu Oleśnica Razem (Pawła Bielańskiego, Beaty Krzesińskiej, Michała
Kołacińskiego), Aleksander Chrzanowski powiedział o Pawle Leszczyłowskim szokujące
słowa, które mogą znaleźć swój finał w sądzie.
Wreszcie pod koniec sesji głos zabrał sam zainteresowany, radny
Paweł Leszczyłowski. Zwrócił się do Aleksandra Chrzanowskiego
następującymi słowami:
"Chciałem Pana zapytać, czy Pan celowo wprowadza opinię publiczną w błąd.
(...) Czy jest to celowa manipulacja, robiona w tym celu, aby snuć różne
domysły? (...) Jest mi ciężko, ale naprawdę spadliśmy do bruku... Ciężko mi
się o tym mówi... Nie na tym poziomie ja potrafię rozmawiać. Wygląda to po
prostu dla mnie na celową manipulację i zastraszanie. Tego doświadczyłem w
ostatnim czasie i mam na to dowody. W związku z tym proszę o wyjaśnienie i
przeprosiny, gdyż w innym przypadku będę zmuszony na podjęcie odpowiednich
kroków prawnych. Po tym, co Pan, Panie przewodniczący zrobił, mój szacunek do
Pana spadł do zera. Pan naprawdę się zagalopował i wprowadzając takie metody
jako szef Rady Miasta... nie wiem co więcej powiedzieć... Dziękuję bardzo".
Całość dyskusji oraz pełną wypowiedź Pawła Leszczyłowskiego znajdziecie
Państwo w powyższym nagraniu.
Fragmenty XXII sesji Rady Miasta Oleśnicy VIII kadencji z 24 września 2020
roku.
Na początku sesji radny Michał Kołaciński złożył wniosek formalny, aby
dzisiejsze obrady zamiast Aleksandra Chrzanowskiego poprowadził
wiceprzewodniczący, Jacek Malczewski. Uzasadnienie:
"Mamy wątpliwości co do Pańskiego [Aleksandra Chrzanowskiego] statusu,
ponieważ na poprzedniej sesji według nas powołanie Pana na stanowisko
przewodniczącego Rady Miasta odbyło się z naruszeniem zasad
prawno-proceduralnych. Wszyscy widzieliśmy, że uchwały o odwołanie
poprzedniego przewodniczącego i powołanie Pana jako nowego przewodniczącego
nie były uchwałami pełnymi, nie zawierały bowiem uzasadnienia i opinii
prawnej. W związku z powyższym Pana status do czasu wyjaśnienia bądź też
zajęcia stanowiska przez nadzór wojewody uważam za niepewny. Nic się nie
stanie, jeżeli to przewodniczący Malczewski będzie prowadził. Natomiast
wszelkie uchwały podjęte dzisiaj będą pełnoprawne niezależnie od tego, czy ten
Pana status się potwierdzi, czy nie potwierdzi".
Radca prawna Magda Nikonor szeroko wyjaśniała, że w jej opinii uchwała
była ważna pomimo BRAKU OPINII PRAWNEJ, aby POD KONIEC SESJI w trakcie dalszej
ożywionej dyskusji stwierdzić, że wcale nie powiedziała, że rzeczona uchwała
nie posiadała opinii prawnej i że opinia prawna jest, a wydała ją mecenas
Alicja Motyl.
Wobec niejasności wyjaśnień ze strony miejskich prawniczek radny
Paweł Bielański zapowiedział, że Klub radnych Oleśnica Razem będzie
dążył do wyjaśnienia tej sprawy.
Radny Damian Siedlecki natomiast zadał pytanie pani mecenas Alicji
Motyl, dlaczego na poprzedniej sesji, jak wnioskował o dokumentację odnośnie
tych uchwał, nie dostał opinii prawnych. Mecenas
Alicja Motyl odpowiedziała:
"Ponieważ Panie radny Pan zgłaszał wniosek o udostępnienie tych dokumentów do
przewodniczącego, a pan przewodniczący nie uruchomił tej procedury. Procedurę
z wnioskiem o zaopiniowanie tych projektów wystąpił pan burmistrz i było to
wystąpienie tuż przed sesją".
Do dyskusji włączył się burmistrz Jan Bronś.
Komentarz Oleśnica Razem
Komentarz "Panoramy Oleśnickiej"
"Jaki będzie finał tej sprawy? Nie miejmy złudzeń... Opinie na
osobnych kartkach z odpowiednią datą zostaną pokazane nadzorowi prawnemu
wojewody i ten stwierdzi, że wszystko odbyło się lege artis. A tym,
że każda taka historia podważa zaufanie do prawa i prawników, nikt się,
niestety, nie przejmie. No, może prawie nikt..." (Roman Rybak,
Prawo jest z gumy?, "Panorama Oleśnicka" Nr 40 (1876) 6-12
października 2020, s. 5).
"Panorama Oleśnicka" Nr 40 (1876) 6-12 października 2020
Czy przewidział to ex-sekretarz Miasta, Zbigniew Rybak?
Kilka dni przed sesją ex-sekretarz Miasta, Zbigniew Rybak, na swoim
profilu Facebookowym zamieścił wpis, w którym zacytował Wiktora
Ferfeckiego:
"Uzależniony od partii pod względem finansowym urzędnik może wpływać na
przebieg procesu legislacyjnego w kierunku zgodnym z oczekiwaniami władz,
np. przez wydanie pozytywnej opinii prawnej, podmianę dokumentów, np.
poprawek czy projektów zawierających wady formalne, może antydatować pisma,
skutecznie opóźniać termin załatwienia danej sprawy..."
Podczas V sesji Rady Miasta VIII kadencji, która odbyła się 28 lutego 2019 roku, dyskutowano m.in. zasadność "uzasadnienia" do projektu uchwały w sprawie skargi na burmistrza Oleśnicy na niezamieszczanie odpowiedzi
na interpelacje, zapytania i wnioski składane przez radnych.
Poniżej prezentujemy materiał VIDEO autorstwa olesnica24 z posiedzenia komisji skarg, wniosków i petycji (21 lutego 2019 roku), podczas którego "wnikliwie" rozpatrywano "skargę na Burmistrza Miasta Oleśnica oraz Przedstawicieli UM w Oleśnicy w związku z brakiem zamieszczania odpowiedzi na interpelacje, zapytania i wnioski złożone przez Radnych Miasta Oleśnica, czyli nie przestrzegania Wymogów Ustawodawczych".
Podczas posiedzenia odczytano wyjaśnienie inspektor Katarzyny Krawczyk, obsługującej Biuro Rady Miasta, do której obowiązków należy m.in. publikacja interpelacji i odpowiedzi na nie.
Treść wyjaśnienia inspektor Katarzyny Krawczyk
"W związku ze złożoną w dniu 12.02.2019 r. drogą elektroniczną skargą zatytułowaną jako „skarga na Burmistrza Miasta Oleśnicy oraz Przedstawicieli UM w Oleśnicy w związku z brakiem zamieszczenia odpowiedzi na interpelacje, zapytania i wnioski złożone przez radnych Rady Miasta Oleśnicy czyli nieprzestrzegania wymogów ustawowych”, wyjaśniam, co następuje:
Art. 24 ust. 7 ustawy o samorządzie gminnym stanowi, że treść interpelacji i zapytań oraz udzielonych odpowiedzi podawana jest do publicznej wiadomości poprzez niezwłoczną publikację w Biuletynie Informacji Publicznej i na stronie internetowej gminy oraz w inny sposób zwyczajowo przyjęty. Przepis ten wskazuje, że podanie do publicznej wiadomości interpelacji, zapytań i odpowiedzi ma być dokonywany niezwłocznie, nie wskazuje natomiast konkretnego terminu, do którego należy dokonywać tej czynności. Potwierdzeniem powyższego jest, że przepis nie określa sankcji za „niedotrzymanie terminu”. Oznacza to, że tak określony termin należy traktować, jako termin o charakterze instrukcyjnym. Termin „niezwłocznie” oznacza termin realny, mający na względzie okoliczności miejsca i czasu. Jak podkreśla się w doktrynie, określenie terminu, jaki ma być uznany za niezwłoczny, nie może się odbywać w sposób abstrakcyjny i musi być analizowany a casu ad casum, należy rozumieć bardziej, jako „tak szybko, jak jest to możliwe”. W żaden jednak sposób nie można tak użytego terminu interpretować, jako bliskiego znaczeniowo terminowi „natychmiast”. Gdyby tak było, zamiast słów „niezwłocznie” użyto by terminów „bezpośrednio” lub „natychmiast”.
Należy podkreślić fakt, iż treść złożonych interpelacji i zapytań była opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej. Natomiast brak publikacji odpowiedzi na interpelacje i zapytania (dotyczy okresu listopad 2018 r. - grudzień 2018 r.) nie wynikał z braku wiedzy pracownika, lecz ze zwiększonej ilości zadań w tym okresie, związanych z początkiem kadencji Rady Miasta Oleśnicy oraz przełomem roku. Bardzo duża ilość innych zadań spowodowała przesunięcie wykonania publikacji na możliwy najbliższy czas. Zakres obowiązków pracownika biura rady miasta został znacznie zwiększony o nowe zadania wynikające z nowelizacji ustawy o samorządzie gminnym, która weszła w życie od nowej kadencji Rady Miasta, w tym m.in. publikacja odpowiedzi na interpelacje i zapytania w BIP. Ustawowy wymóg wdrożenia elektronicznego systemu do głosowania znacznie wydłuża proces przygotowania i obsługi sesji rady, wprowadzając wiele nowych zadań związanych z obsługą systemu. Zadania były wykonywane zgodnie z ich wagą i terminami (świadczy o tym ilość wypracowanych przez pracownika nadgodzin w omawianym okresie).
Art. 24 ust. 6 stanowi, że interpelacje i zapytania składane są na piśmie do przewodniczącego rady, który przekazuje je niezwłocznie wójtowi. Wójt lub osoba przez niego wyznaczona, jest zobowiązana udzielić odpowiedzi na piśmie nie później niż w terminie 14 dni od dnia otrzymania interpelacji lub zapytania. Należy zaznaczyć, że wszystkie odpowiedzi na interpelacje i zapytania zostały udzielone w terminie.
Odpowiedzi na powyższe interpelacje i zapytania zostały opublikowane w dniach 12, 13 lutego 2019 r. tj. w możliwym najszybszym terminie, zaś odpowiedzi na interpelacje i zapytania składane od stycznia br. są na bieżąco publikowane.
Mając powyższe na względzie uważam, że nie uchybiłam ustawowemu terminowi w tym zakresie. Dokonałam publikacji odpowiedzi w Biuletynie Informacji Publicznej, natomiast brak wskazanego w ustawie konkretnego terminu publikacji, przemawia za odrzuceniem skargi".
Paweł Bielański pyta:
Co w ocenie burmistrza oznacza termin "niezwłocznie"?
Otóż w odpowiedzi na pytanie Pawła Bielańskiego taką oto definicję słowa "niezwłocznie" podał przewodniczący komisji skarg, wniosków i petycji, Henryk Bernacki:
"W wyroku z 30.06.2011 r. SN potwierdził, że termin „niezwłocznie” oznacza termin realny, mający na względzie okoliczności miejsca i czasu. Jak podkreśla się w doktrynie, określenie terminu, jaki ma być uznany za niezwłoczny, nie może się odbywać w sposób abstrakcyjny i musi być analizowany a casu ad casum. ... należy rozumieć bardziej jako „tak szybko, jak jest to możliwe”. W żaden jednak sposób nie można terminu użytego w dyrektywie 2003/6/WE interpretować jako bliskiego znaczeniowo terminowi „natychmiast”. Gdyby tak było, zamiast słów „niezwłocznie” użyto by terminów „bezpośrednio” lub „natychmiast” (Rafał Woźniak)".
Warto zwrócić uwagę, na jakie dokumenty powołuje się ta definicja:
Otóż uzasadnienie SN dotyczy terminu "niezwłocznie" użytego w art. 455 Kodeksu cywilnego, który ma następujące brzmienie:
"Art.455. Jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania".
A komentarz SN do tego artykułu brzmi następująco:
"zarówno wymagalność roszczeń wynikających z zobowiązań bezterminowych, jak i początek biegu przedawnienia tych roszczeń należy określać przy uwzględnieniu art. 455 k.c. W związku z tym można przyjąć, że roszczenie wynikające z zobowiązania bezterminowego, obejmującego zapłatę kary umownej, staje się wymagalne w dniu, w którym świadczenie powinno być spełnione, gdyby wierzyciel wezwał dłużnika do wykonania zobowiązania w najwcześniej możliwym terminie (art. 120 § 1 zd. 2 k.c. w zw. z art. 455 k.c.). Prawna możliwość żądania spełnienia świadczenia od dłużnika powstaje po stronie wierzyciela z chwilą, kiedy ma on obiektywną możliwość uzyskania wiedzy o naruszeniu postanowień umowy, do których odnosi się kara umowna. Do uznania, że wierzyciel uzyskał taką możliwość nie wystarczy – tak jak przyjął Sąd Apelacyjny – stwierdzenie zaprzestania sprzedaży przez spółkę M.P. papieru toaletowego spółce L.P. Użyty w art. 455 k.c. termin „niezwłocznie" nie należy utożsamiać z terminem natychmiastowym, termin "niezwłocznie" oznacza bowiem termin realny, mający na względzie okoliczności miejsca i czasu, a także regulacje zawarte w art. 354 i art. 355 k.c. (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 grudnia 2006 r., II CSK 293/06, nie publ.)".
Tak więc definicja terminu "niezwłocznie", którą podczas posiedzenia komisji skarg, wniosków i petycji odczytał przewodniczący Henryk Bernacki, a która zawarta jest również w wyjaśnieniu pani Katarzyny Krawczyk, odnosi się do rozumienia tego terminu w Kodeksie cywilnym, a konkretnie - w jego art. 455, który odnosi się do zobowiązań dłużników wobec wierzycieli.
Czy zatem uprawnione jest mieszanie porządków prawnych i aplikowanie komentarza w sprawie podlegającej pod Kodeks cywilny do czynności administracyjnych samorządu terytorialnego w całkowicie odmiennej i nieadekwatnej sprawie?
"Jednym z istotnych i ważnych problemów dotyczących funkcjonowania administracji publicznej jest szukanie rozwiązań prawnych wymuszających na organach tej administracji sprawność działania. (...)
W ustawodawstwie polskim w różny sposób rozwiązywano problem terminów załatwiania spraw i skutków niezałatwienia sprawy w terminie określonym przepisami prawa. W k.p.a.2 (art. 68) ustawodawca nakazując generalnie załatwiać sprawy bez zbędnej zwłoki wskazywał, że sprawy, które nie wymagają zbierania przedwstępnych informacji, dochodzeń, opinii itp. (a więc w dzisiejszym ujęciu chodziło tu o sprawy, które nie wymagają postępowania wyjaśniającego) winny być z reguły załatwiane niezwłocznie. (...)
Przepisy rozdziału k.p.a. zatytułowanego "Terminy załatwiania spraw" są rozwinięciem zasad ogólnych postępowania administracyjnego. W szczególności chodzi tu wprost o realizację zasady szybkości i prostoty postępowania administracyjnego (art. 12). Pośrednio chodzi tu także o zasadę pogłębiania zaufania obywateli do organów państwa (art. 8). W orzecznictwie NSA wskazuje się ponadto, że także zasada sformułowana w art. 6 (praworządności) odnosi się do ścisłego przestrzegania terminów wyznaczonych do załatwienia spraw. Kodeks nakłada na organ mający załatwić sprawę obowiązek działania bez zbędnej zwłoki (§ 1). Słusznie wskazuje się, że nie chodzi tu o pojęcie zwłoki w rozumieniu kodeksu cywilnego. Sformułowanie kodeksowe należy rozumieć jako generalną wskazówkę dotyczącą załatwiania wszystkich spraw w postępowaniu administracyjnym w taki sposób, by nie tylko dochować terminów zakreślonych w kodeksie, ale by w miarę możliwości sprawy załatwiać w terminach krótszych niż wyznaczone. (...)
K.p.a. wprowadza zasadę załatwiania niezwłocznego niektórych wyliczonych rodzajów spraw (art. 34 § 2). Przepis nie wyjaśnia, co należy rozumieć pod pojęciem "niezwłocznego załatwienia sprawy". Należy przyjąć, za licznymi wypowiedziami w literaturze, że to nieprecyzyjne pojęcie oznacza konieczność podjęcia rozstrzygnięcia natychmiast, "od ręki"".
Wydaje się, iż w przedmiotowej sprawie adekwatniejsze jest kierowanie się zapisami Kodeksu postępowania administracyjnego, aniżeli Kodeksu cywilnego, a znaczenie słowa "niezwłocznie" w Ustawie o samorządzie gminnym jest znacznie bliższe znaczeniu tego słowa w K.p.a., aniżeli w Kodeksie cywilnym.
Kto jest winny: pracownik czy burmistrz? A może... skarżący?
Również i intuicja radnego Pawła Bielańskiego poszła w tym kierunku, aby słowo "niezwłocznie" rozumieć jako... niezwłocznie, to znaczy "od ręki", "bez zbędnej zwłoki". Przywołał przykład interpelacji, które radni składają na ręce przewodniczącego Rady Miasta, który z kolei "niezwłocznie" przekazuje je do burmistrza. Więc jak to jest? - zastanawia się Paweł Bielański:
"My interpelacje składamy na sesji niezwłocznie, czyli "od ręki" - bo ja rozumiem "niezwłocznie", że to znaczy "od ręki", "bez zbędnej zwłoki" - czyli "od ręki" interpelacje przekazywane są do burmistrza, który w terminie 14 dni od otrzymania tej interpelacji odpowiada radnym. Czyli nie mamy konsekwencji, bo tam "niezwłocznie" oznacza kilka dni, jeżeli chodzi o odpowiedzi, a tu "niezwłocznie" oznacza... no właśnie: kiedy? Kiedy informacje na temat interpelacji zostały umieszczone w Biuletynie Informacji Publicznej, w jakim terminie od złożenia interpelacji i odpowiedzi na nie? Jaka jest granica czasowa, bo tu zaraz się okaże, że "niezwłocznie", to według tej definicji może być rok czasu..."
Pani skarbnik, Joanna Jarosiewicz, odpowiada:
"W tym przypadku mamy do czynienia z klasyczną skargą na pracownika, ponieważ koleżanka ma to w zakresie obowiązków i ona tym obowiązkom nie uchybiła, bo jej wyjaśnienie w pełni to pokazuje. Termin "niezwłocznie" oznacza to, co tutaj pan przewodniczący powiedział, że z uwzględnieniem okoliczności czasu i miejsca i się go bada. Za każdym razem w przypadku terminu "niezwłocznie" trzeba sytuację badać. Ja rozumiem, że być może niektórym zależy na tym, żeby pisać skargi na burmistrza, ale one rykoszetem trafiają w Bogu ducha winnych pracowników. To trzeba jasno powiedzieć, panie Pawle".
Czyżby zatem winny był skarżący, bo "zależało mu" na tym, ażeby napisać skargę na burmistrza, która "rykoszetem" trafiła w "Bogu ducha winną" pracownicę, która swoim "obowiązkom nie uchybiła", pomimo że fakty mówią co innego?
Pani skarbnik kontynuuje:
"No to pan uważa, że pan burmistrz zbiera nas tutaj codziennie o 8:00 rano i mówi tak: "Polecam pani to", "Polecam pani tamto"? No, nie. Każdy ma to w zakresie obowiązków. To jest tak, jakbym na przykład ja się spóźniła ze sprawozdaniem. Wynika ten termin z przepisów prawa, a ja mam powierzone obowiązki w zakresie przygotowania sprawozdania w terminie i pan burmistrz nie musi mi tego polecać i przypominać - jak zawalę, to jest moja wina".
Więc jednak jak pracownik zawali i nie wypełni należycie swojego obowiązku, to jest jego wina?
No, nie...
"Panie radny, czy pan chciałby, żebyśmy byli mądrzejsi od Sądu Najwyższego?"
Pani Maria Susidko wyjaśnia:
"W tym piśmie było wyraźnie napisane, że pracownik miał świadomość, że musi umieścić. Jednak natłok zadań w tym okresie uniemożliwił jej to i zrobiła to w czasie, kiedy mogła. Poza tym uważam, że nie możemy określić, że będą to dwa miesiące lub trzy miesiące, ponieważ - tak jak wywiódł Sąd Najwyższy - mówię, że jest to każdy przypadek osobno i tego będziemy się trzymać".
"Niezwłocznie" to dwa lub trzy miesiące...? Czy rzeczywiście tak właśnie wywiódł Sąd Najwyższy? Hmm...
"Panie radny - kontynuuje Maria Susidko, zwracając się do Pawła Bielańskiego - czy pan chciałby, żebyśmy byli mądrzejsi od Sądu Najwyższego?".
No, na taki argument to nawet Paweł Bielański nie ma argumentu... Nawet jeśli zdanie Sądu Najwyższego w żadnej mierze nie dotyczy omawianego przedmiotu sprawy... Ani nawet podobnej sprawy... Ani w ogóle postępowania w administracji publicznej... Ale kto by się tym przejmował... Taki mało istotny szczegół...
Maria Susidko dodaje:
"Ja chciałam po raz kolejny odpowiedzieć radnemu Bielańskiemu, że to, o co pan pyta, czyli o ten termin, było kwintesencją czy jest zawarte w tym liście... w tych wyjaśnieniach pracownika, przyjętych zresztą przez pana burmistrza, który to pan burmistrz... pan burmistrz po zapoznaniu się z którym, skierował do przewodniczącego Rady, po pierwsze. Po drugie, jak wyjaśnił Sąd Najwyższy... Dlaczego to mówię? Pan powiedział, że teraz natychmiast się ukazują, natychmiast pracownik umieszcza odpowiedzi na interpelacje na BIP-ie oraz na stronie internetowej. Właśnie na tym polega ta wywiedziona przez Sąd Najwyższy interpretacja, że to jest "od przypadku do przypadku", czyli każdy przypadek jest inny. Pracownik tłumaczy w tej swojej długiej wypowiedzi dlaczego nie było zamieszczone w tym okresie wcześniej. Więcej myślę, że już nie możemy na ten temat powiedzieć".
Paweł Bielański jednak nieugięcie starał się wyjaśnić sprawę do końca i dopytywał, czy pani Susidko potwierdza, że odpowiedzi na interpelacje zostały umieszczone dopiero po wpłynięciu skargi.
W odpowiedzi usłyszał od pani Susidko:
"Ja nie wiem, czy ma to znaczenie, panie radny, do rozpatrzenia treści tej skargi".
Do rozpatrzenia skargi o niezamieszczanie odpowiedzi nie ma znaczenia, czy przed wniesieniem skargi te odpowiedzi były zamieszczane czy nie???
"Ale ja tylko proszę - nie dawał za wygraną radny - o informację, czy po skardze zostało zamieszczone".
Na to pani Susidko:
"Ale pan o tym wie, bo pan o tym mówił przed chwilą".
Z kolei włączył się radny Robert Sarna: "To było 12go, to nie wiemy dokładnie, czy to było po czy przed".
Paweł Bielański kontynuował:
"Ja się pytam tak na wprost, bo ja rozumiem, że komisja... pan zaraz [przewodniczący komisji Henryk Bernacki] będzie tu wnioskował o oddalenie skargi... Czy niespełnienie obowiązku ustawowego umieszczenia na stronie internetowej pozwala nam jako komisji zostawić tą skargę jako bezzasadną?"
Na to radna Mariola Aiyegbusi:
"Ale panie radny, jakiego obowiązku ustawowego? O czym pan teraz mówi? Kiedy w odpowiedzi tutaj usłyszeliśmy, że to ma być "niezwłocznie". Nie było napisane, że za tydzień, za miesiąc, już. Tak? Jeżeli z wyjaśnień, jakie tutaj usłyszeliśmy, co to jest termin "niezwłocznie", no to ja nie sądzę, żebyśmy musieli dalej drążyć to i w momencie, kiedy zobaczymy teraz, czy w sytuacji, kiedy pracownik będzie to umieszczał, jeżeli powtórzyłaby się taka sytuacja, że byłoby to bardzo długo, ktoś znowu się poskarżyć ma na to, no to wtedy może byśmy się musieli zastanowić, czy nie określić czegoś tam na przykład u nas w statucie, ale na dzień dzisiejszy, zgodnie z prawem, to jest termin "niezwłocznie", więc jak my możemy coś innego jeszcze tutaj do tego dodać?".
"...w poczuciu solidarności pracowniczej..."
Skarbnik Joanna Jarosiewicz:
"Ja tu słucham państwa wypowiedzi i taką mam też refleksję i jakby pytania do państwa jako radnych. Komisja skarg i wniosków rozumiem, że rozpatruje skargi i wnioski na burmistrza, tak? Zgodnie z Ustawą o samorządzie gminnym. No to dochodzimy do wniosku, że skarga nie jest na burmistrza, tylko na pracownika i jest to skarga bezzasadna, ponieważ pracownik wytłumaczył okoliczności, nie uchybił terminowi niezwłocznemu, bo nie uchybił, bo w danych okolicznościach czasu i miejsca interpelacje były umieszczone na BIPie w terminie jak najszybciej możliwym, więc mamy tu dwustopniowy taki przypadek.
Po pierwsze, skarga na pracownika, którą rozpatruje jego przełożony, czyli pani naczelnik i pan burmistrz już wyżej, jest bezzasadna, bo po wyjaśnieniach okazało się, że pracownik nie uchybił terminowi ustawowemu, a w ogóle nie mieliśmy do czynienia ze skargą na burmistrza, bo z treści skargi i z merytorycznego zapoznania się z okolicznościami sprawy wynika, że wszelkie czynności dotyczące umieszczania interpelacji na BIPie wykonuje pracownik, któremu w tym zakresie powierzono obowiązki. Więc ja nie wiem... No i tyle, tak? Takie jest moje zdanie, a państwo mogą to jeszcze przedyskutować inaczej".
Paweł Bielański:
"...Ja też liczę na panią Kasię, którą też bardzo szanuję, jej pracę i nie mam do niej skarg. Ona po prostu nie została o tym poinformowana. I tutaj karty na stół: skarga wpłynęła, pracownik się dowiedział, został, że tak powiem, wtedy zobligowany do zamieszczenia".
Joanna Jarosiewicz:
"Ale proszę pana! Dlaczego pan takie wnioski wysnuwa?"
Paweł Bielański:
"No bo to wynika z tych dokumentów".
Joanna Jarosiewicz:
"Ale to może ja panu proponuję, żeby pan z panią Katarzyną porozmawiał, bo dla niej ta sytuacja jest bardzo przykra i bardzo stresująca. Ja bym chciała, żeby pan wiedział, bo to nie jest tak, że tutaj ludzie nie czytają nowych przepisów i nie wiedzą co ich czeka. Myśmy byli doskonale zapoznani ze zmianami do Ustawy o samorządzie gminnym i pani inspektor z Biura Rady wiedziała, że musi umieścić te interpelacje w Biuletynie i na stronie, chociaż oczywiście możemy też dywagować, w jaki jeszcze inny sposób zwyczajowo przyjęty, bo u nas takich sposobów nie było, więc przepis nałożył na gminy obowiązki nie do spełnienia i to nawet komentarze podkreślają, bo nawet dzisiaj przed komisją o tym czytałam w Lex-ie. I uważam, że mówienie tutaj w obecności prasy, że pani Kasia nie wiedziała, że ma to zrobić, po prostu narusza jej dobra osobiste".
Maria Susidko:
"Ale wiedziała, bo napisała przecież o tym".
Joanna Jarosiewicz:
"Dlatego więc ja o tym mówię, bo to jest bardzo nieładne, co pan zrobił. Ona wiedziała, że ma to zrobić i zrobiła to "niezwłocznie". A że jest przełom, nowa kadencja, koniec roku, święta po drodze, to "niezwłocznie" okazało się czasem dłuższym niż wymagałby tego skarżący, ale czasem zgodnym z przepisami.
Ja naprawdę stanowczo, w poczuciu solidarności pracowniczej bronię tutaj godności pani Katarzyny, bo ona wiedziała, że ma to zrobić i zrobiła to w terminie ustawowym".
Paweł Bielański:
"Otóż, tak jak już powiedziałem: gdyby pani Kasia miała te informacje od przełożonych, na pewno by to zamieściła. To jest moja opinia, pani skarbnik".
Joanna Jarosiewicz:
"Ale ona nie musi mieć informacji. Ale to jest pana opinia totalnie nieuprawniona i nie potwierdzona żadnymi faktami".
"Czy państwo w ogóle mogą głosować?"
Henryk Bernacki:
"Proszę bardzo... Czyli żebyśmy dobrze zrozumieli, co głosujemy: czy ta skarga jest zasadna, czy nie zasadna?".
Joanna Jarosiewicz:
"A ja mam do państwa takie pytanie: czy państwo w ogóle mogą głosować? Bo przede wszystkim jest to skarga na pracownika, którą rozpatrzył burmistrz jako niezasadną. No to co państwo będą głosować jak nie ma skargi na burmistrza? Takie moje jest pytanie".
Paweł Bielański: "Pani skarbnik..."
Joanna Jarosiewicz:
"Nie, ja tylko takie zadaję pytanie jako wieloletni pracownik, bo mnie to też ciekawi".
Paweł Bielański:
"To mnie też ciekawi, ale według mojego rozumowania to jest tak, że skoro przewodniczący Rady Miasta, i tutaj jest radca prawny podbity, skierował skargę na burmistrza do komisji, no to chyba jest to skarga na burmistrza. Ja tak to rozumuję".
Joanna Jarosiewicz:
"Ja się z państwem dzielę swoimi wątpliwościami".
Paweł Bielański:
"Ale ja się opieram na dokumentach, które tutaj mam, czyli przewodniczący Rady Miasta kieruje skargę do komisji, radca prawny akceptuje. Wpłynęła skarga na burmistrza. No i to zawsze jak jeszcze byliśmy w komisji ekonomiczno-prawnej, to kończyło się uchwałą Rady Miasta w sprawie, czy skarga jest zasadną bądź nie. I tyle".
"To uzasadnienie jest bardzo obszerne, ale ja powiem tak. Ten mieszkaniec, który będzie czytał to uzasadnienie, to odbierze to w ten sposób, że tutaj Rada Miasta próbuje zrobić przysłowiowego głupka z niego, bo na dzień złożenia skargi te informacje, które tam się znajdują, że było publikowane, czy... tam daty podane... No nie były. Na dzień złożenia skargi przez tego mieszkańca - nie było. Czyli tutaj implikacją jego złożenia skargi było publikowanie. Dlatego, kiedy on przeczyta takie uzasadnienie, w mojej ocenie może tutaj mieć słuszne pretensje do Rady Miasta, że tutaj został niepoważnie potraktowany z tego tytułu, że wpisuje się mu w odpowiedzi - ta uchwała Rady Miasta będzie odpowiedzią na jego skargę - że te informacje były umieszczone. Nie były umieszczone te informacje - o tym wszyscy wiemy. Dziękuję".
Podczas V sesji Rady Miasta VIII kadencji, która odbyła się 28 lutego 2019 roku, radni z ugrupowania Oleśnica Razem podjęli kwestię legalności, celowości i gospodarności zleceń ze strony Burmistrza Jana Bronsia w zakresie prowadzenia miejskiego profilu na portalu społecznościowym Facebook oraz w zakresie działań promocyjnych prowadzonych na mało znanym portalu internetowym.
Podczas obrad II sesji Rady Miasta Oleśnicy VIII kadencji miała miejsce ostra wymiana zdań na temat prywatności radnych podczas wykonywania publicznego zadania a wolnością prasy w wykonywaniu pracy dziennikarza.
Podczas obrad II sesji Rady Miasta Oleśnicy rozpętała się dyskusja na temat zasadności powoływania dwóch wiceprzewodniczących Rady Miasta. Radni opozycji mają też wątpliwości co do zmian w Statucie Miasta odnośnie do komisji stałych Rady Miasta.
Obrady I sesji Rady Miasta Oleśnicy rozpoczął i aż do wyboru przewodniczącego Rady Miasta prowadził radny senior Kazimierz Karpienko. Stres sprawił, że w formule ślubowania radnych opuścił jedno, ale ważne słowo, w wyniku czego sekretarz miasta, Zbigniew Rybak, zarządził powtórzenie ślubowania.
To również dzień przekazania władzy przez ex-burmistrza, Michała Kołacińskiego, nowemu burmistrzowi, Janowi Bronsiowi. Obaj burmistrzowie wygłosili przemówienia.