piątek, 30 lipca 2021

Trwa audyt w Atolu. Spotkanie audytora z pracownikami odbyło się w monitorowanej sali...


Jak podała "Panorama Oleśnicka" (nr 30) spotkanie organizacyjne audytora z pracownikami odbyło się w monitorowanej sali. 

 

OKR Atol w Oleśnicy. Fot. Archiwum Redakcji.
 

Według informacji uzyskanej przez dziennikarzy "Panoramy Oleśnickiej", audytor Urzędu Miasta, pan Mariusz Więch, 21 lipca spotkał się z pracownikami OKR Atol w monitorowanej sali zakładu, aby omówić sprawy organizacyjne. 

Pracownicy zostali poinformowani, że "będą mogli wypełnić anonimowe ankiety z pytaniami m.in. o ewentualny mobbing w Atolu. Po zebraniu ankiet i indywidualnych rozmowach będzie sporządzony raport" ("Panorama Oleśnicka" nr 30, 27 lipca - 2 sierpnia 2021).


Fakt uniemożliwienia radnym przyglądanie się czynnościom audytowym skomentowali radni Damian Siedlecki i Paweł Bielański 


  • Radny Damian Siedlecki

"Jeśli Burmistrz Oleśnicy, pan Jan Bronś, myślał, że brak odpowiedzi na wniosek złożony przez dwa kluby radnych: KO i OR (treść wniosku: https://www.facebook.com/damian.siedlecki/posts/4437827226251488) zakończy sprawę skarg pracowników OKR Atol na działania prezesa spółki, to się grubo mylił. 

W poniedziałek złożyłem wspólnie z radnym Pawłem Bielańskim dwa tożsame wnioski o umożliwienie przeprowadzenie kontroli radnego w trybie art. 24. pkt 2. ustawy o samorządzie gminnym. W treści wniosku (screen #1) wnioskowaliśmy o: 

🔴 udostępnienie wszelkich dokumentów wytworzonych w trakcie i w związku z trwającym audytem w spółce OKR Atol,
🔴 wgląd (obserwację) w czynności prowadzone przez audytora,
🔴 możliwość przeprowadzenia rozmowy z audytorem na temat przedmiotu kontroli oraz samego postępowania kontrolnego. 

Poinformowaliśmy o naszym osobistym stawiennictwie w następnym dniu (tj. we wtorek, 27 lipca) o godzinie 10:00. 

Odpowiedź dostaliśmy (screen #2 i screen #3). Na całe OSIEM (!!!) minut przed zapowiedzianą wizytą w ratuszu. Otóż radcy prawni Urzędu Miasta (pan sekretarz Michał Pawlaczyk nie raczył był udzielić informacji konkretnie, który z prawników) uznali, że jako radni nie mamy prawa "brać udziału w czynnościach audytowych", a nasz wniosek o rozmowę z audytorem, jest już absolutnie karygodny, jako "dalece sprzeczny z Międzynarodowymi Standardami Praktyki Zawodowej Audytu Wewnętrznego", bowiem rzekomo my - radni - mielibyśmy w jakiś tajemniczy sposób narzucać zakres audytu i wpływać na samego audytora. 

Tym samym uniemożliwiono nam sprawowania mandatu radnego i dostępu do informacji wynikającego z zapisów ustawowych. 

W samej tej krótkiej odpowiedzi na nasze wnioski jest co najmniej kilka sprzeczności, które wyraźnie sugerują, że odmówiono nam bynajmniej nie na podstawie prawa, a sama odmowa wynikała wyłącznie ze złej woli urzędników. 
 
Po pierwsze:
nie wnioskowaliśmy o "branie udziału w czynnościach audytowych", a jedynie o możliwość WGLĄDU w czynności kontrolne. Czym innym jest przeprowadzanie audytu, a zupełnie czym innym jest BIERNA OBSERWACJA pracy audytora. 

Po drugie:
autor odpowiedzi, udzielając odmowy, ani razu nie powołuje się na jakikolwiek akt prawny (ustawa, rozporządzenie), bądź precedensowy wyrok lub orzeczenie jakiegokolwiek sądu administracyjnego. To raczej nietypowe w pracy prawnika. Co więcej: "Międzynarodowe Standardy Praktyki Zawodowej Audytu Wewnętrznego", które przywołał pan sekretarz, to żaden akt prawny, a jedynie zbiór dobrych praktyk. W całym swoim 43-letnim życiu nie spotkałem się z przypadkiem, by jakikolwiek prawnik nadawał takiemu swoistemu "poradnikowi" wyższą rangę niż obowiązującemu aktowi prawnemu, jakim jest ustawa o samorządzie gminnym. Dlatego też mamy uzasadnione podejrzenie, że w przygotowaniu odmownej odpowiedzi nie brał udziału żaden prawnik. Tym bardziej, że pomimo kilkukrotnego zapytania, pan Pawlaczyk nie chciał ujawnić nazwiska tego radcy, z którym rzekomo uzgadniał treść tejże odpowiedzi. 

Po trzecie:
pismo z urzędu przyszło o godzinie 9:52. W tym momencie byliśmy już pod ratuszem i przygotowywaliśmy się do wejścia do magistratu. Nawet gdybyśmy chcieli, to nie mieliśmy możliwości dokładnego zapoznania się z tym pismem. Stąd też nasza reakcja była raczej spontaniczna, ale wyważona. 

Po czwarte:
rozmowa z panem Pawlaczykiem, Sekretarzem Miasta - jednym z najważniejszych urzędników w Urzędzie, który opowiadał takie niedorzeczności, że mi na jego miejscu byłoby zwyczajnie wstyd. Dla przykładu zacytuję: 
 
❌ "Uprawnienia kontrolne ma RADA, nie radny"🤦.
Tutaj polecam panu sekretarzowi: screen #4, i jego źródło: https://wspolnota.org.pl/news/nowe-uprawnienia-kontrolne-radnych
❌ Na moje pytanie "Czy standardy audytu to jest obowiązujące prawo?" odpowiedział: "To jest standard wyznaczony przeprowadzenia audytu" 🤦
❌ Do radnego Bielańskiego: "Będąc wieloletnim pracownikiem tej spółki (...), Pana udział w tym audycie, mógłby też w jakikolwiek sposób wpływać na audytora". W jaki sposób? "Nie wiem. Po prostu nie wiem" 🤦

Cała rozmowa z sekretarzem Pawlaczykiem została zarejestrowana na materiale video, po jego uprzedniej zgodzie i będzie wykorzystana w dalszych krokach podejmowanych przez nas - radnych - w tej sprawie. 
 
A takie kroki podejmowane będą. 

Na pewno. 

A tak zupełnie na marginesie: 
 
ciekawe co "Międzynarodowe Standardy Praktyki Zawodowej Audytu Wewnętrznego", które najwyraźniej wg oleśnickich urzędników zdają się być dokumentem rangi wyższej niż obowiązująca ustawa, mówią o przeprowadzeniu rozmów ze skarżącymi się na mobbing pracownikami. W monitorowanym pomieszczeniu, tuż pod czujnym okiem prezesa. 🤔".

(Damian Siedlecki, Facebook, 28 lipca 2021

 

Podczas polemiki, która wywiązała się w komentarzach pod niniejszym postem na Facebooku, Damian Siedlecki napisał m.in.: 

"Jeśli chodzi o 'audyt', to pragnę zwrócić uwagę, że pracownicy spółki już na początku roku zwracali się do burmistrza z prośbą o interwencję. Sytuacja nie uległa zmianie nawet w najmniejszym stopniu. Dopiero teraz, gdy pracownicy zwrócili się do mediów, zaczęły się jakiekolwiek działania. A czy są to działania realne, czy tylko pozorowane? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast o sytuacji, którą opisałem w ostatnim akapicie: spotkanie audytora z pracownikami skarżącymi się na zachowanie prezesa spółki odbyło się w monitorowanej salce, a swobodny dostęp do zapisów monitoringu ma właśnie prezes.

My właśnie chcieliśmy sprawdzić, czy przymioty niezależności i rzetelności audytu nie zostały m.in. w taki właśnie sposób zniweczone

Pracownicy są zdesperowani. Zwrócili się do burmistrza - bez efektu. Zwrócili się do mediów - media nagłośniły sprawę, jednak nie mają narzędzi, by drążyć temat. Dlatego zwracają się również do nas - radnych, którym mieszkańcy udzielili mandatu w wolnych wyborach. A my, wbrew temu, w co chciałby wierzyć sekretarz Pawlaczyk, uprawnienia kontrolne posiadamy. 

Odnośnie udziału p. Bielańskiego w kontroli: tu musi Pan przyznać, że pan Bielański jest takim samym radnym, jak ja i w związku z tym posiada takie same uprawnienia, jak ja i każdy inny radny. To, że był pracownikiem spółki nie może go stygmatyzować na całe życie. Natomiast w tym konkretnym przypadku, jego wiedza mogłaby się okazać przydatna. Na przykład jeśli chodzi o rozmieszczenie kamer monitoringu w pomieszczeniu, w którym osoba przeprowadzająca audyt spotykała się z pracownikami spółki, o czym sam audytor zapewne nie wiedział. 

Czy uważa Pan, że pracownicy byliby gotowi otwarcie skarżyć się na prezesa w obecności kamer, wiedząc, że są przez niego obserwowani i w konsekwencji swoich wystąpień mogliby zostać zwolnieni? 

Na taką kontrolę mógłbym pójść z każdym radnym, gotowym działać dla dobra mieszkańców. Ale tak się składa, że radni koalicji rządzącej - tej "egzotycznej" - nie przejawiają zainteresowania. Być może nie mogą. Dobrze pamiętam, jak podczas kontroli w MOPSie, wszelkie moje wnioski - mocne, podparte dowodami - zostały jeden po drugim odrzucane przez radnych burmistrza Bronsia i PiS. Bo nie jest w interesie burmistrza i ugrupowania rządzącego, by jakakolwiek kontrola miała cokolwiek wykazać

I stąd m.in. moje publiczne informowanie i działaniach. Wobec tego, że z taką oportunistyczną postawą radnych i urzędników spotykam się coraz częściej (!!!), przyjąłem postawę publicznego informowania o tym, jakie podejście do prawa mają urzędnicy, Jan Bronś i jego radni. Pan to nazwie "pieniactwem", inni zobaczą w tym prawdziwy obraz oleśnickiego magistratu. Oczywiście w międzyczasie podejmę - nawet wespół z radnym Bielańskim - wszelkie kroki przewidziane w polskim prawie, by doprowadzić sprawę do końca, ale to może się ciągnąć miesiącami, a nawet latami".

(Damian Siedlecki, Facebook, 29 lipca 2021


  • Radny Paweł Bielański 

"AUDYT - sprawy pracownicze w spółce ATOL

Gdy urzędnik podległy burmistrzowi mówi mi co jako radny mogę robić, a czego nie powinienem, to zawsze zastanawiam się jaki ma w tym cel i co tak naprawdę chce uzyskać? Bo to, że taki urzędnik broni bezpośrednio lub pośrednio interesów burmistrza to nie muszę chyba nikomu tłumaczyć. 

O roli radnego w samorządzie pisałem już wielokrotnie. Jak mam być radnym biernym, który unika sytuacji trudnych, nie zadającym pytań i nie szukającym rozwiązań, to wówczas według mnie lepiej zrezygnować z funkcji radnego. 

Wypowiedź sekretarza miasta, którą przywołuje radny Damian Siedlecki, odbieram jako bezpośredni atak na mój wolny mandat radnego. Źle to świadczy o obecnych standardach samorządowych. 

I żeby była pełna jasność - moje zaangażowanie w tę konkretną sprawę nie wynika z tego, że chce zrobić "szoł" czy zrobić na złość burmistrzowi, czy powołanemu przez niego prezesowi. Postanowiłem się zaangażować właśnie dlatego, że pracowałem w Atolu i znam doskonale zasady funkcjonowanie miejskiej spółki. Ale też z uwagi na fakt, że znam wielu byłych i obecnych pracowników Atola, którzy wkładają dużo serca w swoją pracę. Pracownicy byli zawsze wartością dodaną Atola. To co od nich słyszę od wielu już miesięcy zwyczajnie nie mieści się w głowie. Nie sposób przejść obok tego obojętnie, bo oznaczałoby to zgodę i aprobatę dla takiego sposobu zarządzania. A mojej zgody na to być nie może. Mandat radnego zobowiązuje, ale jeszcze ważniejsza jest zwykła ludzka przyzwoitość".

(Paweł Bielański, Facebook, 28 lipca 2021)

 

SKOMENTUJ NA FACEBOOKU


czwartek, 22 lipca 2021

Dramat pracowników Atola: prezes zaprzecza, burmistrz zapowiada "niezależny" audyt, który okazuje się bardzo "zależny", i go utajnia

 

W Internecie zawrzało po publikacji w "Panoramie Oleśnickiej" artykułu pt. Szantażowani i zastraszani, który stanowi relację pracowników Oleśnickiego Kompleksu Rekreacyjnego ATOL z tego, w jaki sposób są traktowani przez prezesa spółki, Adama Hrehorowicza. 


OKR Atol w Oleśnicy. Pracownicy przeżywają tu gehennę. Fot. Archiwum Redakcji.

"Odwiedziło nas w dwóch grupach kilkoro pracowników Atola. Zdobyli się na odwagę, gorąco jednak prosząc o nieujawnianie ich danych, działów, w których pracują, ani nawet płci przy danej wypowiedzi" - pisze "Panorama Oleśnicka" (nr 27, 6-12 lipca 2021). 

 

Trzy skargi do Burmistrza Jana Bronsia: "Zostało wszystko zamiecione pod dywan"

"Do pana burmistrza mieliśmy 'trzy podejścia' ze skargami na prezesa" - relacjonują pracownicy Atola. Najpierw poszła osoba, która musiała się zacząć leczyć psychiatrycznie z powodu problemów w pracy. "Nic z tego nie wynikneło" - mówią pracownicy. 

Później kilku kolegów prezesa poszło na skargę do burmistrza, opowiedzieć co się dzieje: "Nic się nie zadziało, poza tym, że albo zostali zwolnieni, albo nie przedłużono z nimi umowy". 

I wreszcie pracownicy, przedstawiciele różnych działów, poszli do Burmistrza Jana Bronsia dużą grupą: "Poszliśmy ze skargą, spostrzeżeniami, prośbami, opowiedzieć, co nam prezes robi. Powiedzieliśmy, że nie chcielibyśmy iść do gazety, chcemy to załatwić polubownie, chcemy porozmawiać, ponieważ lubimy naszą pracę, szanujemy". 

Burmistrz bardzo przychylnie się odniósł do tego, że pracownicy nie poszli do mediów. "Ogólnie był niby bardzo zaskoczony" - mówią pracownicy - "Ale zostało wszystko zamiecione pod dywan. 7 miesięcy minęło i nic z tego nie wynika. [...] prezes na jakiś czas 'przycichł', [...] a później, niestety, od nowa zaczęły się te same działania, chwyty w stosunku do nas..." 

Przeczytaj cały artykuł w "Panoramie": 

Roman Rybak, Szantażowani i zastraszani, "Panorama Oleśnicka" Nr 27, 6-12 lipca 2021

 

Artykuł skomentował były pracownik Atola, pan Marcin: 

"Jako były pracownik z przykrością muszę stwierdzić iż opisana relacja obecnych pracowników Atola jest prawdziwa i mam miejsce od początku objęcia stanowiska przez obecnego prezesa. Dlaczego wiele osób zrezygnowało z pracy w Atolu? Korzystało ze zwolnień psychiatrycznych? Dlaczego od kilkunastu miesięcy zarząd nie potrafi przyjąć do pracy wymaganej ilości pracowników na każdym ze stanowisk? Otóż dlatego że Oleśnica to parę ulic i nikt tam nie przyjdzie do pracy ponieważ znają prawdę! Prawdę opisana wyżej!" (Źródło: Facebook, 9 lipca 2021).


Prezes Atola odpowiada 
 
W odpowiedzi na publikację w "Panoramie" jeden z oleśnickich portali zamieścił oświadczenie prezesa OKR Atol, Adama Hrehorowicza, który wypowiada się o pracownikach w sposób bulwersujący opinię publiczną. 

Oświadczenie prezesa OKR Atol, Adama Hrehorowicza, opublikowane 7 lipca 2021 roku na portalu mojaolesnica.pl w odpowiedzi na artykuł Romana Rybaka w "Panoramie Oleśnickiej" pt. Szantażowani i zastraszani.


Oświadczenie prezesa Atola obszernie skomentowała opozycja Oleśnica Razem na swojej stronie internetowej


Burmistrz "podjął decyzję o natychmiastowym przeprowadzeniu niezależnego audytu i zbadaniu sprawy"

7 lipca Marzena Graczyk, kierownik Sekcji Komunikacji Społecznej w Urzędzie Miasta Oleśnicy poinformowała media: 
 
"Burmistrz po otrzymaniu niepokojących sygnałów od pracowników OKR ATOL dotyczących relacji służbowych z Panem Prezesem przeprowadził z nim rozmowę dyscyplinującą. 

Sytuacja ekonomiczna Spółki oraz zgłoszone problemy pracownicze były również zainicjowane przez burmistrza do omówienia na ostatnim walnym zgromadzeniu Rady Nadzorczej, dwa tygodnie temu. Burmistrz uznał wówczas też za konieczne i celowe wyrażenie Radzie Nadzorczej zgody na podwyżkę płac pracowników, z dniem 1 lipca. 

W związku jednak z pojawieniem się kolejnych sygnałów, mogących świadczyć o braku poprawy sytuacji – podjął decyzję o natychmiastowym przeprowadzeniu niezależnego audytu i zbadaniu sprawy. W oparciu o wyniki tej kontroli zostaną podjęte dalsze stosowne decyzje" (Źródło: olesnica24).


Oleśnica Razem i Koalicja Obywatelska chcą kontrolować "niezależną" kontrolę w Atolu 
 
9 lipca do Burmistrza Jana Bronsia wpłynął wniosek sygnowany przez szefów Klubów Radnych Oleśnica Razem i Koalicji Obywatelskiej o umożliwienie radnym obserwowania działań i czynności kontrolnych "niezależnego audytu" w Atolu... 


Wniosek Klubów Radnych Oleśnica Razem i Koalicji Obywatelskiej "o możliwość obserwacji działań i czynności kontrolnych zespołu audytorów/kontrolerów, którzy dokonywać będą kontroli z zakresu przestrzegania Kodeksu pracy i praw pracowniczych w miejskiej spółce OKR ATOL w Oleśnicy oraz o bezpośredni wgląd w działalność tego zespołu" (Źródło: Oleśnica Razem). 


Do sprawy odniósł się także Radny Damian Siedlecki na swoim profilu Facebookowym (19 lipca 2021):

"Szczątkowe informacje o tym, co się dzieje w Atolu docierały do nas już od jakiegoś czasu. Wiadomo było o dużej rotacji zatrudnienia. O tym, że zlikwidowany został dział marketingu, a Prezes, grafik-hobbysta, sam zaczął przygotowywać grafiki publikowane na oficjalnych profilach spółki, też się mówiło. Wiadomo było również o tym, że pracownicy obciążani byli obowiązkami wykraczającymi poza zakres wynikający z umowy i przynależny dla zajmowanego stanowiska. 

Ale z relacji pracowników, ujawnionych w ostatnim numerze 'Panorama Oleśnicka', wyłania się obraz dużo bardziej szokujący, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. 

Do tego jeszcze absolutnie żenujące oświadczenie Prezesa OKR Atol, kompromitujące go jako osobę zajmującą eksponowane stanowisko. Im bardziej Prezes zaprzeczał, przy okazji obrażając swoich - bądź co bądź - pracowników, tym bardziej utwierdzał czytelnika w przekonaniu, że jednak coś jest na rzeczy. 

Obrazowo można by powiedzieć, że jako, znawca wschodnich sztuk walki, Prezes Hrehorowicz popełnił managerskie rytualne seppuku. 

Cokolwiek by nie mówić, to cała ta sprawa ma zdecydowanie negatywny wpływ na funkcjonowanie spółki i jej wizerunek, jako miejsca pracy, a w dalszej kolejności - co gorsza - jako lokalne centrum sportu i rekreacji. 

Kierownik Sekcji Komunikacji Społecznej (nieoficjalna rzecznik Burmistrza) poinformowała, że Burmistrz zlecił przeprowadzenie audytu w spółce. Z audytami, jak wiadomo, bywa różnie - zazwyczaj jest tak, że kto płaci, ten stawia warunki. Dlatego, by zapewnić walory rzetelności i bezstronności tegoż audytu, Klub Radnych Koalicji Obywatelskiej wspólnie z Klubem Radnych Oleśnica Razem wystąpił do Burmistrza Jana Bronsia z wnioskiem o umożliwienie obserwacji czynności kontrolnych w tej bulwersującej sprawie. 
 
Ale to jeszcze nie wszystko. W całej tej sprawie nasuwa się wiele pytań i wątpliwości, które wymagają natychmiastowej odpowiedzi. Dlatego w niedługim czasie Klub Koalicji Obywatelskiej poinformuje o dalszych działaniach". 


Radny Paweł Leszczyłowski sprzeciwia się kontrolowaniu "niezależnego audytu" w Atolu

Członek Koalicji Obywatelskiej, Radny Paweł Leszczyłowski złożył oświadczenie, w którym wyraża sprzeciw wobec możliwości kontrolowania "niezależnego" audytu w OKR Atol: 

"Jako przewodniczący klubu radnych Koalicji Obywatelskiej w Oleśnicy i przewodniczący struktur partii w powiecie informuję o braku akceptacji dla pomysłu niektórych radnych co do ich uczestnictwa w pracach specjalnego zespołu ds. wyjaśnienia niepokojącej sytuacji w OKR Atol. 

Zgadzam się, że dochodzące do nas sygnały wymagają jak najszybszej interwencji, dlatego też zespół powinien składać się z fachowców - osób bezstronnych oraz niezależnych. 

Tymczasem obecność części radnych będzie służyć wyłącznie robieniu 'show' i służyć może próbie zbijania kapitału politycznego. Jednocześnie apelujemy do władz miasta o jak najszybsze wyjaśnienie sprawy i niezwłoczne powołanie odpowiedniego zespołu" (Źródło: olesnica24, 13 lipca 2021).

Ciekawa dyskusja rozwinęła się pod oświadczeniem Radnego pomiędzy Arkadiuszem Kembłowskim, Wojciechem Paszkowskim i Jarosławem Polańskim - czytaj na olesnica24.

 

W Atolu ruszył "niezależny" audyt prowadzony przez pracownika podległego Burmistrzowi Janowi Bronsiowi

12 lipca ruszył w Atolu "niezależny" audyt, który prowadzi zależny od Burmistrza Jana Bronsia pracownik Urzędu Miasta - Mariusz Więch. 

Dziennikarze olesnica24 rozmawiali z kilkoma pracownikami Atola (16 lipca). O trwającym od 5 dni audycie dowiedzieli się dopiero od nich.

Jak poinformowała portal olesnica24 kierowniczka Sekcji Komunikacji Społecznej z Urzędu Miasta, Marzena Graczyk, do zbadania sytuacji w Atolu "nie powołano komisji do przeprowadzenia audytu. W ramach właścicielskich czynności nadzorczych zlecono go audytorowi zatrudnionemu przez Urząd Miasta w Oleśnicy - Panu Mariuszowi Więchowi".

Jak to się ma do poprzednich słów pani Marzeny Graczyk, kiedy pisała, że burmistrz "podjął decyzję o natychmiastowym przeprowadzeniu niezależnego audytu i zbadaniu sprawy"? 

Audyt ma potrwać maksymalnie do II połowy sierpnia. Raport z audytu ma być jawny. 
 
Wniosku Klubów Radnych Oleśnica Razem i Koalicji Obywatelskiej o dopuszczeniu radnych do udziału w czynnościach kontrolnych nie uwzględniono

Sprawę "niezależnego" audytu skomentowali: 

"Audytor zatrudniony w UM jest ostatnią osobą mogącą wyjaśnić patologie w relacjach pracowniczych Atola - jego praca polega bowiem na analizie dokumentów, a w tych nie znajdzie na pewno oficjalnego potwierdzenia zdarzeń o charakterze mobbingu itp., jednym słowem typowa 'sztuka dla sztuki'. Słabe, ale nie dziwi".
"Choć audyt dotyczy przestrzegania praw pracowniczych w miejskiej spółce OKR Atol, to sami zainteresowani - pracownicy Atola - nie wiedzą, że postępowanie już trwa (!). Nikt nawet nie raczył ich poinformować, że ruszyło ono 12 lipca. Pracownicy nie wiedzą dosłownie nic: nie wiedzą na jakich zasadach prowadzone są czynności, kiedy ktoś z nimi będzie rozmawiał, a przede wszystkim - nie wiedzą w jakiej formule będą mogli się wypowiedzieć w swojej sprawie! 

Czy zagwarantowany zostanie obiektywizm i dochowana dyskrecja? O rozpoczęciu audytu dowiedzieli się z publikacji portalu olesnica24.com.

Przykro nam przyznać, ale świadczy to o lekceważącym stosunku władz do pracowników miejskiej spółki. Jak wiemy, pracownicy Atola swoje uwagi wielokrotnie kierowali do burmistrza. Przed kilkoma miesiącami poprosili go o interwencję - bez widocznego rezultatu. Teraz, po tym wszystkim co przeszli w ostatnich miesiącach, pracownicy nawet nie dostali informacji, że rozpoczęto działania w ich sprawie. Niebywałe... 
 
Radni o audycie również dowiedzieli się z informacji podanych przez portal olesnica24.com. Choć dwa Kluby Radnych (OR i KO) złożyły wspólny wniosek o możliwość obserwacji przebiegu audytu, to burmistrz nie raczył im nawet odpisać.

Nie wiemy też na jakiej podstawie odmówił radnym wglądu w działania audytora. Gdyby nie dociekliwi dziennikarze, to o audycie nie wiedziałby nikt. Pełna konspiracja. 

Sprawa jest poważna, pracownicy Atola w artykule "Zastraszani i szantażowani" wskazali szereg nieprawidłowości i naruszeń Kodeksu Pracy. Z ich relacji wynika, że zachodzi duże prawdopodobieństwo mobbingu, bowiem zastraszanie pracowników w myśl KP jest jego formą. 

Zupełnie niepoważnym wydaje się postępowanie Jana Bronsia. 

Dlaczego pracownicy Atola nic nie wiedzą? Czy nie zasłużyli choćby na krótką informację? Mają prawo czuć się zlekceważeni i pełni obaw o swoje dalsze losy po przeprowadzeniu tego ponoć "niezależnego" audytu. 

Dlaczego nie zlecono postępowania firmie zewnętrznej, specjalizującej się w sprawach pracowniczych? W obecnej sytuacji mamy wątpliwości dotyczące obiektywizmu podległego burmistrzowi urzędnika

W sprawie wytoczonej przez byłego Sekretarza Miasta, pana Zbigniewa Rybaka, miasto (czyli de facto burmistrza Bronsia) reprezentuje zewnętrzna firma prawnicza - chociaż w Sekcji Prawnej Urzędu Miasta Oleśnicy pracuje kilkoro prawników. Dlaczego nie postąpiono w ten sposób i tym razem, w tak ważnej sprawie, dotyczącej wielu ludzi i ich rodzin? 

Jako klub radnych Oleśnica Razem analizujemy możliwe sposoby pomocy pracownikom Atola. Punktem wyjścia będzie zapewne ów "niezależny audyt". Na tę chwilę odcięci jesteśmy od jakichkolwiek informacji w sprawie jego harmonogramu. Jesteśmy również w kontakcie z dwoma radnymi klubu Koalicji Obywatelskiej, którzy także nie kryją swojego oburzenia. 

Korzystając z uprawnień przysługujących radnym - sprawę będziemy na pewno monitorować".

"Śmiechu warte, kiedy zagrożone są interesy Bronsia zatrudniana jest zewnętrzna firma za grubą kasę, kiedy sprawa dotyczy pracowników Atola w o wiele ważniejszej kwestii audyt przeprowadza człowiek zależny od Bronsia".

"Art. 24 ust.2 ustawy o samorządzie gminnym przyznaje radnym m. in. prawo do wglądu w działalność Urzędu Miasta czy spółek należących do miasta. Radni mają prawo do uzyskiwania informacji, materiałów oraz wstępu do pomieszczeń tych jednostek. Utajniony audyt utrudnia dostęp do informacji i ewentualną pomoc pracownikom Atola. Dlaczego o audycie nie wiedzą nawet pracownicy miejskiej spółki?"

Czytaj ciąg dalszy

 


piątek, 2 lipca 2021

Paweł Bielański: "W dyskusjach na sesjach rządzącym brakuje merytorycznych argumentów, używają zatem z coraz większą intensywnością ataków personalnych, często używając kłamstw i manipulacji"


Podczas XXX sesji Rady Miasta (30 czerwca 2021) radny Paweł Bielański wydał oświadczenie, które jest odpowiedzią na ataki personalne, kłamstwa i pomówienia ze strony rządzących na jego osobę. 

 

XXX sesja Rady Miasta Oleśnicy dnia 30 czerwca 2021 roku. Fot.: Kadr z transmisji obrad.

 Oświadczenie

Szanowni Państwo, po serii bezpardonowy ataków na moją osobę pragnę odnieść się do kłamstw i pomówień rozpowszechnianych na mój temat. Z góry przepraszam mieszkańców za taką sytuację, zawsze na sesjach Rady Miasta chcę rozmawiać o Państwa sprawach oraz problemach miasta, jednak radni z rządzącej koalicji postanowili przyjąć inną postawę i zamiast skupiać się na sprawach oleśniczan, najdłuższe wywody poświęcają radnym opozycji.

W dyskusjach na sesjach rządzącym brakuje merytorycznych argumentów, używają zatem z coraz większą intensywnością ataków personalnych, często używając kłamstw i manipulacji. Doświadczam tego ja, ale też m.in. radny Damian Siedlecki z klubu radnych Koalicji Obywatelskiej czy radna Beata Krzesińska z klubu Oleśnica Razem. Dociekliwi i zadający trudne pytania radni są zagrożeniem dla władzy, dlatego w jej oczach radni są agresorami.

Aby zdyskredytować moją osobę, podważane jest moje wykształcenie, praca radnego oraz praca zawodowa. Dlatego w kilku punktach chciałem odnieść się do oszczerstw rozpowszechnianych przez obecne władze Oleśnicy na mój temat.

1. Po pierwsze: rządzący rozpowszechniają narrację, że „radny Bielański nic nie zrobił, ale wysokie diety pobierał”.

Swoją pracę dla lokalnej społeczności rozpocząłem w 2014 roku, gdy objąłem mandat radnego po zwycięstwie w Jednomandatowym Okręgu Wyborczym (okręg nr 12 na Serbinowie). Wówczas otrzymałem 192 głosy poparcia. Po wygranej, nie odnosiłem się ani razu do ówczesnych przegranych. Nie upajałem się zwycięstwem, tylko z pokorą pracowałem dla mieszkańców. Przez kolejne lata (m.in. wraz z radnym A. Wójcikiem) skutecznie zabiegałem o inwestycje w obrębie osiedla Serbinów, gdzie zainwestowano ponad 2 miliony złotych. Burmistrz M. Kołaciński zdecydował, że w kolejnych budżetach znalazły się środki finansowe na takie inwestycje jak: 

1. Remont i przebudowa ulicy Sikorskiego.
2. Budowa parkingów – powstało ponad 40 miejsc parkingowych (nikt wówczas nie oglądał się na spółdzielnie mieszkaniową);
3. W 2017 roku powstały nowe chodniki wzdłuż Parku Kopernika do stacji diagnostycznej ;
4. W ramach rewitalizacji Parku Kopernika powstały utwardzone ścieżki, zainstalowana została tzw. zielona siłownia, a w planach ZBK ujęto plac zabaw, który został wykonany już w tej kadencji.
5. Byłem autorem projektu „Oświetlenie Parku Kopernika” zgłoszonego w ramach OBO. Dzięki wspólnemu wysiłkowi mieszkańców projekt okazał się zwycięski i Park Kopernika po wielu latach został oświetlony. 

To tylko kilka inwestycji, które udało się dla mieszkańców pozyskać. Jak wyborcy ocenili moją pracę radnego po kadencji? Otóż w 2018 roku w wyborach zdobyłem 631 głosów. Według prowadzonej narracji to ma być moja „sromotna przegrana” za którą teraz dokonuję jakieś wendety. Prawem opozycji jest ocena, ale też krytyka działań władzy. To są podstawy demokracji. Jak ktoś tego nie rozumie i nazywa to wendetą, to zwyczajnie nie rozumie samorządu.

Według fałszywych informacji rozpowszechnianych przez rządzących, jako radny nic nie robiłem, a tylko pobierałem wysokie diety w sumie 86 tysiące złotych. Jest to oczywiste kłamstwo. Próbując zdyskredytować moja osobę rządzący podają opinii publicznej fałszywe informacje, celowo zawyżając kwoty diet (o ponad 10 tys. złotych). Niestety „fake newsy” stały się normą dla obecnej rządzących. Przy wykorzystaniu „fake newsów” prowadzili kampanię wyborczą, sprawując władzę również nie mają żadnych zahamowań by kłamstwami karmić opinię publiczną. Przekłamania dotyczące wynagrodzeń stały się dla obecnej władzy stosowaną praktyką polityczną. Nawet komisja rewizyjna w protokołach kontroli zapisywała podobne kłamstwa. Sam radny K. Karpienko doskonale o tym wie, bo wysyłał w tej sprawie pisma do organów ścigania. Kolejny „fake news” rozpowszechniany przez obecne władze dotyczy rzekomych działań opozycji zmierzających do zamknięcia miejskiej ogrzewalni. Tutaj rządzący wspięli się na Himalaje hipokryzji i zakłamania.

2. Po drugie: „kłamliwa narracja władzy - Bielański zaniedbał obowiązki zawodowe”. 

Co do rzekomych zaniedbań obowiązków zawodowych w Atolu. Mają Państwo radni pełen dostęp do dokumentów Rady Nadzorczej Atola, która jest organem kontrolnym spółki.

W każdym corocznym sprawdzaniu jest szczegółowo opisane co zostało wykonane w zakresie prac inwestycyjnych i remontowych. Proszę wskazać jeden zapis w tych dokumentach, że dział techniczny którym kierowałem nie zrealizował powierzonych przez zarząd zadań. Ponadto skoro, Bielański był rzekomo tak nieudolny i nie wykonywał powierzonych obowiązków to dlaczego nowy prezes nie zwolnił mnie zaraz po objęciu stanowiska? Po 5 latach odszedłem z Atola na swój wniosek, postanawiając podjąć nowe wyzwania zawodowe.

Rządzący Oleśnicą postanowili wypominać mi również wysokie zarobki za pracę zawodową w miejskiej spółce. Jest to kolejna manipulacja, którą bardzo łatwo sprawdzić. Wystarczy porównać ile w Atolu zarabiał Bielański, ile poprzedni dyrektor techniczny. Ile zarabiają kierownicy, którzy pracowali po moim odejściu. Skoro zaglądacie mi Państwo do kieszeni zróbcie to rzetelnie.

W sprawowaniu funkcji publicznej fundamentalną sprawą jest kwestia wiarygodności. Kto wydał polecenie rozpowszechniana „fake newsów” na mój temat? Nie sądzę, że są to partyjni zwierzchnicy radnego K. Karpienki, bo działacze PiS wiedzą, że w kadencji 2014-2018 w Oleśnicy PiS współrządził, a opowiadając o rzekomych zaniedbanych radny Karpienko obciąża pośrednio swoich partyjnych kolegów. To dość zaskakująca postawa, bo po rozpadzie koalicji z Platformą Obywatelską, partię PiS docenił sam Jan Bronś, który osobiście zabiegał u polityków Prawa i Sprawiedliwości o zawarcie koalicji - deklarując lojalność.

Podsumowując:

Szanowni Mieszkańcy, ustawowym obowiązkiem Rady Miasta i nas radnych jest kontrola działalność burmistrza. To nasz obowiązek. Wzmożenie ataków personalnych na radnych opozycji nie są przypadkowe. To celowe i zaplanowane działania władzy by zdyskredytować radnych opozycji, która celnie wskazuje problemy miasta i krytykuje złe decyzje burmistrza. Oświadczam, że nie poddam się presji, ataki personalne wymierzone w moją osobę, nie zniechęca mnie by kontynuować służbę dla mieszkańców i misję radnego. Nigdy nie należałem do żadnej partii, więc nie muszę wykonywać poleceń partyjnych zwierzchników. Moją „partią” jest Oleśnica i tylko głosów jej mieszkańców będę słuchał.

Paweł Bielański
Radny Rady Miasta Oleśnicy

 

Skomentuj na Facebooku